Gazeta Mławska

Piątek, 19 października 2018

Już teraz zamów e-prenumeratę "Tygodnika" na: http://eprasa.pl/news/tygodnik-gazeta-mławska. W e-prenumeracie taniej!

Sprintem przez emeryturę

06.06.2018 10:06:58

Rozmowa z Alfredem Jóźwiakiem, emerytem, sprinterem, mieszkańcem Mławy
* Sprintem biegnie pan przez emeryturę - Jak pamiętam, zawsze lubiłem biegać. Jako dziecko i nastolatek w Ciechanowie, bo tam się urodziłem i uczyłem się do czasu matury, startowałem w wielu szkolnych zawodach z niemałymi sukcesami w biegach 60, 100 i 200 metrów. Tak mi się to spodobało, że myślałem o kontynuowaniu kariery w biegach sprinterskich. * I dlatego trafił pan do Technicznej Oficerskiej Szkoły Wojsk Lotniczych w Oleśnicy? - Ta szkoła miała swój klub lekkoatletyczny „Oleśniczanka” , dbała o swoich studentów, zapewniając im dobre warunki do treningu. To był główny powód dla którego tam poszedłem. * Jednak po trzech latach nie otrzymał pan promocji na stopień oficerski i opuścił mury tej uczelni. Co się stało? - Zadecydowały względy… sportowe. * To znaczy? - Poza nauką solidnie trenowałem, brałem udział w wielu zawodach lekkoatletycznych organizowanych przez wojsko i nie tylko. Moim sportowym celem było przełamać barierę 11 sekund w biegu na 100 metrów. Stopniowo do tej granicy zbliżałem się - 11,6, sekundy, 11,3 sekundy, ale mimo wielu prób i startów poniżej jedenastu sekund nie udawało mi się. * To zniechęciło? - Do tego stopnia, że złożyłem raport do komendanta szkoły, o rezygnacji z nauki i startów. Grożono mi surowymi konsekwencjami, czyli koniecznością zapłaty za dotychczasowe studia, a nawet powołaniem do zasadniczej służby wojskowej. *A jak się skończyło? - Mówiąc krótko – upiekło mi się. Nie przystąpiłem do promocji na pierwszy stopień oficerski, a szkołę ukończyłem jako technik wojsk lotniczych. *Co było potem? - Studia na Politechnice Warszawskiej, praca, rodzina, dzieci. * A bieganie? - Poszło w …kąt. *Trudno mi w to uwierzyć. - Ale taka jest prawda. Co nie oznacza, że… usiadłem przed telewizorem. Grałem dużo w tenisa ziemnego, w siatkówkę. Z czasem, im bliżej było do emerytury, uprawiając amatorsko te dyscypliny, zaczęły mi dokuczać kolana i stopniowo ograniczałem aktywność. Nie zrezygnowałem całkowicie, ale znacznie rzadziej trzymałem w ręku rakietę i odbijałem piłkę. Ale czasami wśród znajomych, kolegów robiliśmy takie szybkie zawody sprinterskie, w których z reguły wygrywałem. * Nadszedł czas emerytury i …powróciły młodzieńcze marzenia o sprincie? - Coś w tym rodzaju, ale nie było to zaplanowane, bardziej przypadkowe. Dowiedziałem się, że są organizowane w Polsce zawody lekkoatletyczne dla emerytów i zaryzykowałem. Pierwsze poważniejsze starty były w 2009 roku m. in. na mistrzostwach Polski weteranów w Spale. I tak to trwa do dzisiaj, kiedy startuje już w kategorii wiekowej 75+. W.D. Cały wywiad w papierowym wydaniu TGM z 5 czerwca.

autor: Red.

Komentarze Internautów (0)dodaj komentarz

Na razie nikt nie skomentował tego artykułu, aby wziąć udział w dyskusji, należy dodać komentarz