Gazeta Mławska

Niedziela, 24 września 2017

Elektroniczne wersje bieżących i niektórych archiwalnych wydań "Tygodnika" dostępne są na portalu eprasa.pl
fot. kj
fot. kj

Jak rodzi się powołanie

07.07.2017 09:45:00

Rozmowa z ks. Grzegorzem Makowskim, neoprezbiterem z parafii Świętej Rodziny w Mławie

 * Ksiądz wywodzi się ze znanej mławskiej rodziny. Oboje rodzice są na kierowniczych stanowiskach w instytucjach publicznych i z tego względu widnieją na lokalnym świeczniku, co siłą rzeczy obejmuje też ich syna. Mniejsza o to. Specjaliści od powołań mówią, że u nastoletniego chłopca myśl o kapłaństwie rodzi się przede wszystkim właśnie w domu.

- Prawda, wielokrotnie mówili mi o tym starsi księża. Środowisko rodzinne jest takim pierwszym seminarium, w nim kształtuje się przyszły kapłan.
Roztropni rodzice nie zabiją w swoich dzieciach – synu czy córce – zamiarów wstąpienia do stanu duchownego, tylko pozwalają na rozwijanie się powołania. Co do mnie – nawet patrząc na sytuację lokalną, to czuję, że pochodzę ze zwykłej rodziny, jakich są tysiące. Nie z jakiejś nadzwyczajnej. Po prostu: staramy się żyć według Dekalogu. I tyle.

* Jak rodziło się powołanie Grzegorza Makowskiego? Był to proces, czy może olśnienie?

- Zdecydowanie proces, czyli coś, co nie pojawiło się nagle. Od najmłodszych lat związany byłem z parafią Świętej Rodziny w Mławie. W jej zespole muzycznym grałem na gitarze, posługiwałem też w charakterze ministranta i lektora. Ot, coś, co było udziałem wielu moich kolegów i koleżanek. Co prawda, już wtedy nieśmiało myślałem o kapłaństwie, ale z nikim się tym nie dzieliłem. Nawet z moimi rodzicami.
Po maturze w I Liceum Ogólnokształcącym w Mławie dostałem się na ekonomię na Uniwersytecie Gdańskim. Cóż, nauka i zabawa, dużo atrakcji, jak to na studiach. Czułem jednak, że to nie jest dla mnie.

* Odżyła myśl o kapłaństwie?

- Powiedziałbym, że zaczęła odżywać, zwłaszcza w młodzieżowej wspólnocie prowadzonej przez księdza z jednej z parafii w Gdańsku, do której należałem wśród postulantów odradzającego się Zakonu Ducha Świętego. Na osobistej modlitwie prosiłem Pana Boga o światło. Po roku przerwałem studia uniwersyteckie, wstąpiłem do Wyższego Seminarium Duchownego w Płocku. Decyzja nie była łatwa. Nowa, nieznana rzeczywistość, dużo lęków i niepewności.
K.J.
Cały wywiad w papierowym wydaniu Tygodnika  z 11 lipca.

autor: KJ

Komentarze Internautów (0)dodaj komentarz

Na razie nikt nie skomentował tego artykułu, aby wziąć udział w dyskusji, należy dodać komentarz